O MNIE
Zielarstwo mam we krwi
Wychowałam się na wsi, wśród łąk, pól i roślin, które rosły tuż pod stopami. To one nauczyły mnie wszystkiego, zanim zrobiła to jakakolwiek książka.
Wiedza, która płynie z rąk do rąk
Moja babcia Wiktoria znała wszystkie rośliny. Ona umiała nazwać każde ziele rosnące przy domu, potrafiła porozumieć się ze zwierzętami i na każdą dolegliwość miała swój sposób, swoje lekarstwo z tego, co dała natura. Tę wiedzę przekazała mojej mamie. A mama mnie.
To nie była nauka z książek. To było codzienne życie: zbieranie, suszenie, parzenie, obserwowanie. Wiedza, która przechodziła z rąk do rąk, z pokolenia na pokolenie.
Droga, która zatoczyła koło
W latach 80 poszłam za tym głosem i ukończyłam studium edukacji ekologicznej — uprawa ziół, arteterapia i masaż. Pracowałam jako masażystka w sanatorium i kochałam tę pracę: kontakt z ludźmi, pomaganie, dotyk, który leczy. Życie napisało jednak swój scenariusz i na jakiś czas musiałam odłożyć zawód na bok. Zioła nigdy mnie nie opuściły, przez wszystkie te lata po nie sięgałam, towarzyszyły mi w kuchni, w domu, w codzienności.
Kiedy dzieci się usamodzielniły, wróciłam do tego, co kocham najbardziej. Tak narodziła się Artemisia — miejsce, w którym zapisuję i pokazuję wszystko, czego nauczyło mnie życie wśród roślin.
Trzy pokolenia
A dziś robię to, co kiedyś babcia Wiktoria i moja mama: przekazuję tę wiedzę dalej. Przede wszystkim mojej córce Ani, a która mam nadzieję, że przekaże swoim córką a moim wnuczką — Mai i Róży, żeby i one wiedziały, że odpowiedź często rośnie tuż pod stopami. A także bliskiej mi Gerlie z Filipin, z którą dzielę przepisy i miłość do natury ponad granicami.
Cieszę się, że tu jesteś
Jeśli zechcesz wejść w świat ziół razem ze mną. Zapraszam. Tutaj odpowiedź naprawdę często rośnie tuż pod stopami.
Beata 🌿
