O MNIE
Zielarstwo mam we krwi
Wychowałam się na wsi, wśród łąk, pól i roślin, które rosły tuż pod stopami. To one nauczyły mnie wszystkiego, zanim zrobiła to jakakolwiek książka.
Wiedza, która płynie z rąk do rąk
Moja babcia Wiktoria znała wszystkie rośliny. Ona umiała nazwać każde ziele rosnące przy domu, potrafiła porozumieć się ze zwierzętami i na każdą dolegliwość miała swój sposób, swoje lekarstwo z tego, co dała natura. Tę wiedzę przekazała mojej mamie. A mama mnie.
To nie była nauka z książek. To było codzienne życie: zbieranie, suszenie, parzenie, obserwowanie. Wiedza, która przechodziła z rąk do rąk, z pokolenia na pokolenie.
Droga, która zatoczyła koło
Za moją pasją poszło prawdziwe przygotowanie. Ukończyłam Studium Edukacji Ekologicznej w zakresie profilaktyki zdrowotnej, masażu i zielarstwa, a także studium terapii zajęciowej. Przez lata pracowałam jako masażystka i terapeutka w sanatorium w Ustroniu. Później ukończyłam kierunek ziołolecznictwo i zdobyłam certyfikat z towaroznawstwa zielarskiego. Dziś jestem dyplomowaną zielarką-fitoterapeutką. Mam też wykształcenie wyższe, magisterskie. Ale najważniejsza pozostaje ta pierwsza nauka, którą dostałam od babci i mamy.
Kiedy dzieci się usamodzielniły, wróciłam do tego, co kocham najbardziej. Tak narodziła się Artemisia. Miejsce, w którym zapisuję i pokazuję wszystko, czego nauczyło mnie życie wśród roślin.
Trzy pokolenia
A dziś robię to, co kiedyś babcia Wiktoria i moja mama: przekazuję tę wiedzę dalej. Przede wszystkim mojej córce Ani, a która mam nadzieję, że przekaże swoim córką a moim wnuczką — Mai i Róży, żeby i one wiedziały, że odpowiedź często rośnie tuż pod stopami. A także bliskiej mi Gerlie z Filipin, z którą dzielę przepisy i miłość do natury ponad granicami.
Cieszę się, że tu jesteś
Jeśli zechcesz wejść w świat ziół razem ze mną. Zapraszam. Tutaj odpowiedź naprawdę często rośnie tuż pod stopami.
Beata 🌿
