Ciało to instrument, na którym gra dusza.
Jak emocje zmieniają naszą biologię według św. Hildegardy?
Czy wiesz, że Twoja wątroba potrafi „posmutnieć”, a serce dosłownie kurczy się pod wpływem trudnych przeżyć? To, co współczesna nauka nazywa psychoneuroimmunologią – badaniem wpływu stresu i emocji na układ odpornościowy – św. Hildegarda z Bingen opisała z niezwykłą precyzją już w XII wieku.
Dziś zapraszam Was w podróż w głąb średniowiecznej mądrości, która brzmi bardziej aktualnie niż najnowsze doniesienia medyczne. Odkryjmy, jak dusza „rozmawia” z naszymi narządami i dlaczego choroba to często… list, którego baliśmy się otworzyć.
Artykuł powstał na podstawie wykładu Hildegard Strickerschmidt.
Jedność, nie podział. Czym jest człowiek?
W świecie zachodniej medycyny przywykliśmy traktować ciało jak maszynę – zestaw trybików, które naprawia się oddzielnie. Hildegarda widziała to zupełnie inaczej. Dla niej człowiek to nierozerwalna jedność duszy i ciała.
To, co widzialne (ciało), jest słabe. To, co niewidzialne (dusza) – mocne. Hildegarda używa przepięknej metafory: dusza jest jak ogień, który przenika każde włókno i każdą komórkę. Bez niej stajemy się tylko martwą materią. Ciało jest więc instrumentem, na którym gra nasza dusza.
Pytanie brzmi: jaką melodię wygrywamy każdego dnia?
Anatomia emocji: Jak smutek staje się toksyną?
Hildegarda opisuje fizjologiczne skutki emocji w sposób niemal poetycki, a zarazem zaskakująco trafny medycznie. Zauważyliście kiedyś, jak ciało reaguje na trudne wieści?
Według Mniszki z Bingen, gdy doświadczamy czegoś bolesnego, dusza dosłownie kurczy serce, wątrobę i naczynia krwionośne. Wokół serca pojawia się „ciemna mgła” – to fizyczny obraz smutku.
Jednak najgroźniejsze jest to, co dzieje się później. Jeśli nie wyrazimy tego smutku, jeśli go stłumimy, zamienia się on w gniew. Hildegarda ostrzega:
„Smutek rodzi złość, a złość wstrząsa żółcią i czarną żółcią, zatruwając człowieka od wewnątrz”.
Dziś lekarze nazwaliby to przewlekłym stanem zapalnym wywołanym stresem, który zaburza hormony i trawienie. Hildegarda wiedziała to 900 lat temu: gniew, który w nas zostaje, niszczy wątrobę, serce i jelita.
„Idź przodem, mnie nie słucha” – dialog duszy z ciałem
To jeden z najbardziej poruszających obrazów w pismach Hildegardy. Wyobraź sobie rozmowę między Twoją istotą duchową a fizyczną powłoką:
„Idź przodem – powiedziała dusza do ciała – bo mnie człowiek nie słucha. Może ciebie usłyszy.
Wtedy ciało odparło: Zachoruję, a on znajdzie dla ciebie czas.”
W tej krótkiej wymianie zawiera się cała filozofia zdrowia według św. Hildegardy. Choroba nie jest karą ani winą. Choroba jest listem od duszy. To sygnał alarmowy mówiący: „Zatrzymaj się. Coś w Twoim życiu wymaga światła, uwagi, zmiany”.
Dlatego zamiast pytać z wyrzutem: „Dlaczego jestem chory?”, Hildegarda radzi zapytać: „Po co ta choroba przyszła?”. To pytanie otwiera drogę do prawdziwego uzdrowienia.
Viriditas: Zielona siła życia
Na szczęście, ten mechanizm działa w obie strony. Skoro gniew niszczy, to radość buduje. Hildegarda nazywa duszę „zieloną siłą życia” (viriditas) – to energia wzrostu, odnowy i witalności.
Mniszka pisze wprost:
„Wątroba potrzebuje radości jak kwiat potrzebuje słońca”.
Wdzięczność, pokój i radość mają realny, fizyczny wpływ na przepływ żółci, krążenie i układ nerwowy. Kiedy żyjemy w zgodzie z duszą, nasze ciało dosłownie „zakwita”. Współczesna nauka potwierdza to, wskazując, że relacje społeczne aktywują geny zdrowia, a wdzięczność zwiększa neuroplastyczność mózgu.
5 kroków do harmonii na co dzień
Co możemy z tą wiedzą zrobić dzisiaj, w XXI wieku? Oto 5 praktycznych wskazówek inspirowanych mądrością św. Hildegardy:
- Zauważaj emocje. Nie tłum ich. Obserwuj, co czujesz, zanim smutek zamieni się w „trujący” gniew.
- Pytaj ciało. Czego potrzebuje? Odpoczynku? Ciepła?.
- Wprowadź rytm. Regularny ruch, sen i ciepłe posiłki to podstawa równowagi.
- Szukaj radości. Nawet tej najmniejszej. Pamiętaj, że jest ona słońcem dla Twojej wątroby.
- Odpuszczaj. Naucz się nie pozwalać gniewowi na długie rezydowanie w Twoim wnętrzu.
Co dalej?
Ten temat jest tak głęboki, że trudno wyczerpać go w jednym tekście. W kolejnych wpisach wrócimy do zapisków Hildegardy, aby przyjrzeć się, jak konkretne myśli zmieniają pracę płuc, żołądka, a nawet wpływają na nasz słuch.
Chcesz posłuchać więcej? Jeśli ten artykuł Cię zainspirował, koniecznie sprawdź odcinek podcastu, na którym został oparty. Znajdziesz tam również zapowiedź tematu o „Obrazie Boga według św. Hildegardy” – o świetle i miłości w stworzeniu.
Twoja kolej: Zadaj sobie dziś jedno pytanie: Gdyby moje ciało mogło teraz przemówić głosem mojej duszy, o co by mnie poprosiło?
źródło: Die Hildegard-Zeitschrift Nr. 104 / Marzec 2008 – za zgodą wydawcy


