Żywe Światło i Niepojęty Majestat: Obraz Boga według św. Hildegardy z Bingen (Część 2)
Wracamy do fascynującego świata wizji św. Hildegardy z Bingen. W pierwszej części przyjrzeliśmy się temu, jak ta średniowieczna mistyczka postrzegała Boży majestat. Dziś, opierając się na przemyśleniach s. Marii Ellinger, zgłębimy kolejne aspekty tego niezwykłego obrazu Boga: Jego świętość, ożywczą siłę, a także to, jak Hildegarda rozumiała budzącą dziś mieszane uczucia „bojaźń Pańską” oraz Bożą sprawiedliwość.
Świętość, która pragnie się rozlewać
Dla św. Hildegardy Bóg to światło tak potężne, że przypomina ogromną górę. Jednak to, co najbardziej uderza w jej wizjach, to fakt, że Boża chwała i świętość nie są zamknięte w sobie. Chwała Boga to cecha, która nieustannie pragnie się udzielać. Hildegarda używa tu pięknego, niemal domowego obrazu: Bóg rozdziela swoją chwałę stworzeniom po to, by mogły się z Nim cieszyć, zupełnie tak, „jak kwoka gromadzi swe pisklęta pod swoje skrzydła”. Niestety, człowiek poprzez grzech twardnieje i traci zdolność przyjmowania tej chwały. Jednak niebiański Ojciec nie zostawia nas w tym stanie – mocą swojej świętości potrafi na nowo zmiękczyć ludzkie serca.
Viriditas – Bóg jako pulsująca siła życiowa
Mistyczka z Bingen nieustannie zachwycała się cudem życia. Bóg jest dla niej „głębokim artystą” i „żyjącym słońcem”, od którego pochodzi wszelka witalność. W jej pismach pojawia się niezwykle ważne pojęcie:
Viriditas (Zielona siła): Hildegarda czuła, że zwykłe słowo „życie” jest zbyt blade, by opisać Bożą moc. Dlatego używa określenia viriditas – siła witalna, zielona siła. Dla niej życie oznacza wprost zbawienie.
Kiedy człowiek odwraca się od Boga, odcina się od tego źródła. Traci ową „promienną siłę życiową lata”, a pozostają mu jedynie trudy codzienności oraz głęboka tęsknota za prawdziwym życiem. Na szczęście, Syn Boży wschodzi nad nami jak słońce sprawiedliwości, by na nowo ugruntować to życie w człowieku.
Zbawienny „horror”, czyli o Bojaźni Pańskiej
W dzisiejszych czasach pojęcie „bojaźni Bożej” jest często źle rozumiane. Jak widziała to św. Hildegarda? Jej zdaniem ludzki grzech doprowadził do tego, że człowiek zaczął żyć tak, jakby Boga w ogóle nie było. Dlatego Bóg czasem musi nas „przestraszyć”, abyśmy przestali stawiać opór.
Hildegarda postrzega to jednak w sposób niezwykle budujący:
Pukanie do drzwi: Lęk i przerażenie, które czasem zsyła Bóg, są absolutnie zbawienne. Przez ten lęk Pan puka do człowieka, aby móc wejść i… wziąć go w ramiona.
Olej miłosierdzia: Choć dla Hildegardy Bóg w swoich przykazaniach bywa „cierpki” i surowy, to Wcielenie Chrystusa diametralnie to zmienia. Surowość prawa zostaje złagodzona „olejem miłosierdzia”, a cierpkość staje się słodka dzięki przebaczeniu.
Sprawiedliwość, która jest fundamentem kosmosu
Jednym z najczęstszych pojęć, jakich Hildegarda używa w odniesieniu do Stwórcy, jest iustitia Dei – Boża Sprawiedliwość. Co musimy o niej wiedzieć?
Bóg nie ma sprawiedliwości, On nią jest: Sprawiedliwość nie jest tylko cechą Boga, ona pokrywa się z Jego istotą. Przekracza to całkowicie ludzkie pojmowanie.
Porządek świata: Sprawiedliwość to wszechogarniający porządek, który Bóg włożył w cały kosmos.
Niezmienność: Boża sprawiedliwość nie zmienia się w zależności od naszego nastroju czy zachowania. Bóg jest bezpieczną, niezmienną skałą.
Słońce sprawiedliwości: Bóg w swojej opatrzności przydziela nam różne doświadczenia – zarówno te trudne, jak i przyjemne. Naszym zadaniem jest z ufnością zgodzić się na Jego wyroki.
„Cała sprawiedliwość jest w Bogu, a wszystko, co dobre i prawe, przechodzi od Niego na ludzi i na wszystkie stworzenia” – św. Hildegarda z Bingen.
Artykuł przygotowany na podstawie wykładu s. Marii Ellinger pt. „Das Gottesbild der heiligen Hildegard von Bingen”, opublikowanego w czasopiśmie „Hildegard-Zeitschrift” (Nr 105 / Czerwiec 2008).


